Jak złościć się lepiej
Dwulatek odmawia założenia spodni. Nie konkretnych, spodni w ogóle. Trzylatek żąda założenia maminych kolczyków do przedszkola. Całą trójkę łączy to, że nie wyobrażają sobie, żeby założyć kurtkę i czapkę przed wyjściem z domu, mimo że na dworze jest mroźnie i wietrznie. Ktoś ociąga się z myciem zębów, ktoś inny ani myśli sprzątnąć zabawki po skończonej zabawie. Jedni są zmęczeni i marudzą, innych nie przekonuje zielony kolor posiłku, dlatego z impetem odsuwają talerze z obiadem. Tak właśnie zachowują się dzieci. Robią to z jednego prostego powodu: ponieważ są dziećmi, które żyją swoim życiem, rozwijają się emocjonalnie, intelektualnie i społecznie. Nawet mając tę świadomość, kilka takich sytuacji w ciągu dnia potrafi wyprowadzić rodziców z równowagi. Ponadto pojawia się pokusa, żeby interpretować zachowanie dzieci jako wymierzone w dorosłych. To może wywołać przesadzoną i raniącą odpowiedź. Chcemy nauczyć dzieci kontrolowania swoich reakcji emocjonalnych, zatem najlepiej służyć im swoim przykładem, bo dzieci najszybciej uczą się poprzez obserwację.
Co zatem robić, kiedy pojawia się silna złość w reakcji na dziecięce zachowanie:
1. Oddech i samouspokojenie – warto uświadomić sobie paradoks polegający na krzyczeniu na dziecko, żeby się uspokoiło. Zamiast spokoju dziecko odczuwa wtedy stres i samo zaczyna się złościć. Tworzy się więc błędne koło złości i krzyku. Kiedy czujemy, że zbliża się nasz wybuch, warto zatrzymać się w tym miejscu, wziąć kilka głębokich oddechów i spróbować spojrzeć na dziecko jako na osobę, która potrzebuje naszego wsparcia.
2. Oddzielenie zachowania dziecka od naszej reakcji – zazwyczaj jest tak, że zachowanie dziecka jest tylko wyzwalaczem naszej złości a nie jej powodem. Dlatego warto przyjrzeć się temu, co naprawdę za tą złością stoi, czy jest to nagromadzony stres, konflikt z innym dorosłym czy niezaspokojone potrzeby. Nietraktowanie dziecka jako winnego naszej złości może zadziałać uspokajająco i pozwoli spojrzeć na pociechę z większą empatią.
3. Poczucie odpowiedzialności – za relację dorosły – dziecko zawsze odpowiada dorosły. To po naszej stronie jest dbanie o jakość tej relacji oraz przekazywanie wzoru postępowania dzieciom. Naśladowanie jest najszybszą i najłatwiejszą metodą uczenia się, dlatego to jak postępujemy, kiedy przeżywamy trudne emocje jest lekcją dla dzieci, co one mają robić w takiej sytuacji. Krzycząc – uczymy dziecko krzyczeć, ignorując potrzeby – uczymy dziecko ignorować potrzeby. Szanując uczucia – uczymy dziecko szanować uczucia. Jesteśmy odpowiedzialni za nasze zachowanie względem naszych dzieci – bez względu na to, co one robią.
4. Pamiętanie tego, co przyjemne – powrót myślami do chwil spędzonych z dzieckiem, kiedy czuliśmy radość, spełnienie, dumę, powoduje wzrost wydzielania oksytocyny, a to pomaga się uspokoić.
5. Ocena możliwości dziecka – czyli przyjrzenie się temu czy przypadkiem nie oczekuję od dziecka więcej, niż pozwalają mu na to możliwości rozwojowe? Pojawienie się złości jest sygnałem, że strategia, którą stosuję nie działa, jest nieadekwatna – albo do sytuacji albo do rozwoju dziecka.
6. Zauważanie myśli-zapalników – są to zniekształcenia i oceny dziecięcych zachowań, które zazwyczaj przypisują im celową, wymierzoną w kogoś intencję. Te myśli w połączeniu ze stresem i niezaspokojonymi potrzebami, gwarantują wybuch złości. Możemy je podzielić na 3 grupy:
- Myśli przypisujące dziecku złe intencje
- Myśli wyolbrzymiające problem,
- Myśli zawierające negatywną ocenę dziecka lub jego zachowani
Bardzo ważnym jest zauważenie, że te myśli nie są prawdziwe. Powodują one wyolbrzymienie sytuacji, wzrost poziomu stresu, silniejszy atak złości. Przede wszystkim jednak, negatywnie wpływają na relację z dzieckiem.
Gdy czujemy, że wybuch jest tak blisko, że już nie można się zatrzymać, to priorytetem jest zadbanie o bezpieczeństwo dziecka, np. nie nawiązując z nim kontaktu fizycznego. Pozwoli to uniknąć ryzyka odreagowania emocji na dziecku. Dobrze jest też pamiętać o graniu z dzieckiem w jednej drużynie. Kiedy traktuje się sytuacje konfliktowe jako pole walki, a siebie i dziecko rozpatruje w kategoriach wygrany/przegrany, łatwo stracić z oczu to co najważniejsze – relację.
Małgorzata Frączak


