złość
Dzieci,  Psychoterapia

Kilka słów na temat złości

Złość często bywa demonizowana, a przez to nieakceptowalna. Zgadzam się, że jest trudna, często nieprzyjemna w przeżywaniu. Jest jednak neutralna i potrzebna – jak każda z emocji. Bliskie jest mi spojrzenie Marshalla Rosenberga, że emocje to informacje o tym, że ważne potrzeby są lub nie są zaspokojone. Właśnie takie postrzeganie złości – jako drogowskazu – pozwala ją zaakceptować.

Przeżycie jako punkt wyjścia w radzeniu sobie z emocjami

Każda emocja niesie ze sobą ładunek, który po czasie się wyczerpuje. Trudności w radzeniu sobie z emocjami mogą mieć źródło w zaprzeczaniu, niedawaniu przyzwolenia na przeżywanie. Złość tłumiona i nieakceptowana może przerodzić się w zachowania przemocowe. Jeżeli nie ma szansy się wyczerpać, rośnie, puchnie aż w pewnym momencie wybucha w zniekształconej formie, często nieadekwatnie do sytuacji. Danie sobie prawa do przeżywania, tworzy przestrzeń na konstruktywne poradzenie sobie z trudnymi emocjami.

Nie mamy wpływu na to jakie emocje odczuwamy, mamy natomiast wpływ na to, co z nimi zrobimy.

Mamy możliwość decydowania co zrobimy, co powiemy kiedy poczujemy złość. Czy będzie to agresywna reakcja skierowana do innych albo do siebie samego? A może będzie to okazja do rzucania przedmiotami, krzyku? Jest jeszcze jedna droga, konstruktywna i oddająca złości należyty jej szacunek. Polega ona na zauważeniu, nazwaniu i przeżyciu jej w nieraniący nikogo sposób.

Co może pomóc na drodze do konstruktywnego przeżywania:

Obserwacja siebie i swoich reakcji. Uważność na to, jaką emocję odczuwam, na swoje słowa i działania, na komunikaty płynące z ciała (np. zaciśnięte zęby, łzy w oczach, przyspieszone bicie serca).
Nieocenianie. Uświadomienie sobie sposobu w jaki np. zwracam się do bliskich kiedy przeżywam złość, może uruchomić falę krytycznych ocen i negatywnych myśli na własny temat, które blokują proces zmiany.
Język osobisty. Informujący o własnych odczuciach i potrzebach bez krytykowania i oceniania innych (i siebie). [więcej o języku osobistym w następnym artykule].

Dzieci uczą się głównie przez obserwację, dlatego to jak będą radziły sobie ze złością i innymi trudnymi emocjami zależy od tego, jak robimy to my. Dziecko, które przeżywa silne emocje, często nie wie co się z nim dzieje, nie kontroluje swojego zachowania, jest zagubione. Potrzebuje dorosłego, który będzie blisko, zaakceptuje jego emocje, nazywając je, i będzie mu towarzyszył w ich poznawaniu i oswajaniu.

 

Małgorzata Frączak